Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura irlandzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura irlandzka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 listopada 2012

Celine Kiernan - "Królestwo cieni"

„Królestwo cieni” to już druga część "Trylogii Moorehawke". "Zatruty tron" mnie zafascynował i zauroczył swoją atmosferą i magią. Z niecierpliwością czekałam na moment, kiedy będę mogła przeczytać kolejny tom opowieści irlandzkiej pisarki, która  ujęła mnie swoim stylem i pomysłem. Czy było warto?

Wynter Moorehawke, Obrończyni Tronu, podróżuje sama przez niebezpieczne lasy w poszukiwaniu zbuntowanego księcia. Musi się ukrywać, szpiegować, przewidywać posunięcia swoich wrogów. Dziewczyna nabiera otuchy, gdy spotyka Raziego i Christophera. Razem z nimi rusza w niebezpieczną podróż, od której zależą losy całego królestwo. Jednak za rogiem czai się zło, a dawni wrogowie nie zapominają o zemście... W czasie podróży przyjaciele spotykają Merronów - ludzi z Północy, gdzie wychowywał się Christopher. Jednak jakie są ich zamiary? Co kryje się, pod uśmiechami i łagodnymi obliczami przybyszy? Czy Wynter uda się odnaleźć księcia?

Autorka umiejscowiła akcję średniowieczu, co nadaje książce mroczności i tajemniczości.  Średniowiecze kojarzy mi się z dzielnymi rycerzami, dla których najważniejsza jest ojczyzna i honor. Tymczasem w „Królestwie cieni” spotykamy się z czymś wręcz przeciwnym. Świat zdominowany jest przez zdradę, przekupstwo, intrygi i niekończące się spiski. Wszyscy zapomnieli już, co oznacza uczciwość i zasady fair play. Wszyscy, poza Razim i Christopherem, którzy za wszelką cenę próbują uratować królestwo, nie bacząc na konsekwencje swojego działania.

Akcja toczy się niesamowicie szybko. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciągałam się w historię Obrończyni Tronu i jej przyjaciół. Praktycznie każda strona dawała nam nową zagadkę do rozwiązania. Wszystko nieniknienie kierowało się do zakończenie utworu, w którym to wszystkie wydarzenia się zazębiły, tworząc płynną całość. Większość akcji w "Królestwie cieni" skupia się na relacjach między Wynter a Christopherem. Atmosfera stawała się coraz gęstsza, a ja z każdą stroną coraz bardziej podziwiałam tego chłopaka, nie tylko za to, co przeżył, ale także za jego delikatność i wrażliwość. Ten młodzieniec jest fenomenalny we wszystkim. Podziwiam go za to, że potrafił stawić czoła swoim najgorszym koszmarom, aby uratować tych, których kocha...Tak jak w „Zatrutym tronie” postacie wykreowane przez Celine Kiernan są nietuzinkowe i obdarzone całą paletą uczuć. Każdego bohatera poznajemy dokładnie, są oni plastyczni i realni.  Podczas czytania miałam wrażenie, że w każdą postać autorka wlała odrobinę siebie. Ich ogromną zaletą jest to, że nie są idealni. Często poddają się swoim słabością i tracą kontrole, przez co wydają się naturalni.

„Każdy człowiek (...) ma swoją wytrzymałość. Kiedy wszystko, co kocha, i wszystko, co nadaje sens jego życiu i sprawia, że jest tym, kim jest, zostaje mu odebrane, zniszczone, znika w płomieniach jak sucha drzazga. Człowiek dochodzi do wniosku, że ma już tylko jeden wybór. Może zdecydować, kiedy i w jaki sposób umrze."

W tej części  większość czasu spędzamy z Merronami - ludem Północy, klanem Niedźwiedzicy. Ludzie Ci są niezwykli. Za wszelką cenę pragną dopasować się do nowego miejsca, jednak zachowują pradawne obyczaje, które mnie przeraziły. Są oni ludem prymitywnym, lecz podczas czytania niemal czuło się bijącą od nich potęgę.

"Królestwo cieni" jest owiane tajemniczą i pełną napięcia atmosferą, która pobudza zmysły czytelnika. Dzięki wspaniałemu językowi i grze słowem autorka wprowadziła nas w mroczny świat, w którym nikomu nie można ufać. W książce znajdujemy stylizację językową na okres średniowiecza, która jest jednak mniej widoczna niż w "Zatrutym tronie". Z pewnością ma na to wpływ miejsce, w którym rozgrywa się akcja. W pierwszej części poruszaliśmy się po dworze królewskim, tutaj natomiast przemierzamy razem z bohaterami lasy i zatrzymujemy się w podejrzanych tawernach. Występuje tu także dużo zwrotów z języka Merronów, których tłumaczenie znajduje się w słowniczku. 

Kolejną rzeczą, która fascynuje i zachwyca jest okładka. Chłopak z okładki jest odzwierciedleniem mojego wyobrażenia o Christopherze. Oprawa graficzna przyciąga wzrok i wzbudza mnóstwo uczuć - po prostu coś niesamowitego!

Książkę polecam z całego serca. Mimo że obawiałam się, że autorce nie uda się utrzymać poziomu, jaki pokazała w „Zatrutym tronie”, nie zawiodłam się w ani jednym momencie powieści. „Królestwo cieni” jest książką, którą trzeba przeczytać, aby zrozumieć jej urok. Każdy, kto kocha fantastykę powinien zapoznać się z tą powieścią, gdyż na pewno znajdzie w niej coś dla siebie. Ja tymczasem już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać kolejną, ostatnią już część trylogii, pt. "Zbuntowany książę"

Przypominam o KONKURSIE. 

środa, 28 marca 2012

Celine Kiernan - "Zatruty tron"



Zatruty tron - Celine Kiernan
"Zatruty tron" to debiut literacki Celine Kiernan, który od pierwszej strony zdobył moje serce. Do utworu zachęciła mnie okładka oraz wspaniale zapowiadający się opis. Wbrew obecnie panującej modzie autorka darowała sobie wszech panujący temat wampirów, wilkołaków i tym podobne, a napisała książkę czysto fantastyczną, utrzymaną na wysokim poziomie. 

Akcja toczy się w okół Wynter, która jest zaledwie 15-letnią dziewczyną, a posiada najwyższe certyfikaty w dziedzinie cieśli. Wraz z ojcem wraca z Krain Północy do swojego rodzinnego domu, jednak zauważa, że w państwie dzieje się źle. Słudzy robią co im się żywnie podoba, król osądza wszystkich o zdradę, a jej ukochany przyjaciel zadaje się z "typem spod ciemnej gwiazdy". Wynter ma do wyboru: albo ratować państwo, albo siebie...

Przyznaję się bez bicia, że utwór zachwycił mnie od pierwszej strony. Nie od dziś wiadomo, że jestem miłośniczką gatunku fantasy, czego zasługi trzeba przypisać przewspaniałej Trylogii Czarnego Maga autorstwa Trudi Canavan. Akcja toczy się w średniowieczu, gdzie słowo "tolerancja wyznaniowa" nie jest znane. Z lekcji języka polskiego w szkole poznaliśmy średniowiecze jako epokę pięknych, powściągliwych i religijnych dam i dzielnych rycerzy. Należy jednak pamiętać, iż w tym okresie toczyły się długoletnie wojny, panowała "ciemnota" oraz niechęć, nawet pogarda lub strach przed innowiercami. Społeczeństwo wykreowane przez Kiernan zrzuca całą winę pogaństwa i niepokoju na Raziego -syna króla z nieprawego łoża, który siłą został zmuszony do wejścia na tron. Tu, objawiają się sytuacje, które doprowadzały mnie do śmiechu i irytacji. Nie znoszę ludzkich uprzedzeń, jestem przeciwniczką potępiania innych ludzi, oraz to, co najważniejsze, niemal zgrzytam zębami, gdy inni osądzają kogoś po pogłoskach, pozorach, co było dość częste w tym utworze. Każdy czytelnik znajdzie tu ciekawie ukazane wątki miłosne i przyjaźnie. W wielu momentach nie wiedziałam, komu kibicować.


Cała gama uczuć bohaterów, rozpoczynając od nienawiści, kończą na miłości, chwyciła mnie za serce. Miejscami utwór zaskakuje swoją brutalnością, jednak jest to celowy zabieg. W utworze mamy ukazane wszelkie możliwe problemy, które obecnie dręczą nasz świat. Dynamiczna akcja sprawiła, że pomimo tego, że nad ranem powieki mi się zamykały, oderwałam się od książki dopiero wtedy, kiedy trafiłam na czystą kartkę, symbolizującą koniec. 


Utwór ten jest lekturą obowiązkową dla wszystkich fanów literatury fantasy. Odkrywa przed nami nieznane tereny, ukazuje niezwykłą siłę przyjaźni, lojalności, wierności.  Celine Kiernan wykreowała nietuzinkowe postaci oraz ciekawy koncept, który powinien zaspokoić każdego czytelnika. Wierny mol książkowy może dopatrzeć się tu nie tylko wątków intryg i przyjaźni, ale także dydaktyzmu, płynącego z utworu. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić tę książkę, jednak decyzja zależy od Was. Jeżeli macie chwilę czasu, sporo energii i lubicie nietuzinkowość - nie znajdziecie nic lepszego. Ja tymczasem czekam na kolejną część "Zatrutego tronu" pod tytułem "Królestwo cieni".

czwartek, 24 lutego 2011

John Banville - "Niedotykalny"


Niedotykalny - John Banville
Intrygujący opis, okładka Powieść historyczna, szpiegowska. I Irlandzki autor. Wyzwanie. Takie uczucia towarzyszyły mi, od kiedy dowiedziałam się o tej książce, jednak niestety wraz z rozpoczęciem czytania, wszystko się ulotniło. Przyznam się, że to moje pierwsze zetknięcie z prozą Banville'a, jednak myślę, że równocześnie ostanie.

Trwa druga wojna światowa. W Cambridge działa siatka podwójnych agentów przekazująca strategiczne informacje KGB. Jej członkiem jest Victor Maskell, młody wielbiciel sztuki, którego uwodzi barwny świat londyńskiej bohemy. Wkrótce zaczyna współpracę z radzieckim wywiadem, jednocześnie pracując dla Brytyjczyków...
Banville oparł swoją powieść na autentycznych wydarzeniach i postaciach. Pierwowzorem Maskella jest jeden z najbardziej znanych historyków sztuki, opiekun brytyjskich zbiorów królewskich. Ta książka to mięsista powieść szpiegowska z jedną z największych afer politycznych XX wieku w tle. To także wielowątkowa, subtelna próba zrekonstruowania osobowości zdrajcy z wyższych klas, który estetykę pomylił z etyką.*



Główny bohater, Victor, jest dość specyficzną osobowością. Ożenił się z przyjaciółką swojego kolegi, w którym (z tego co zrozumiałam) się podkochiwał. Po kilku latach małżeństwa i narodzinach dzieci, które kochał zaniedbywać, zrozumiał, że kocha inaczej. Co prawda nie jest w tym nic złego, o ile nie bierze się pod uwagę jego małżeństwa, z czego Baby (żona) nie była w nim kompletnie zakochana i wyszła za niego z litości, oraz dwójki pociech.

Do tej pory nie mam pewności jakim cudem udało mi się tę książkę przeczytać. Co prawda podobała mi się sama historia oraz tematyka, jednak po zakończeniu utworu nie mogę o nim powiedzieć dokładnie nic. Dopiero po jakiejś połowie zaczyna się coś dziać, jednak trwa to jedynie stronę lub dwie. Styl pana Banville, o którym naczytałam się tyle dobrego nie jest ani zachwycający, ani nawet dobry. Co prawda, po pewnym czasie (nawet dość długim) byłam w stanie dostrzec dość specyficzny humor autora. 


Podsumowując, książkę odradzam. Przechodzi się przez nią niezmiernie trudno i  nieraz zasypia. Jest napisana sucho i bez entuzjazmu. Autor za wszelką cenę chciał wprowadzić coś nowego, dobrego do swojej książki, jednak jak wiadomo, pisanie utworów nie jest każdemu pisane. 

*opis pochodzi ze strony wydawnictwa



Książkę otrzymałam  od LubimyCzytac.pl za co serdecznie dziękuje.