Stephen King - Miasteczko Salem- Salem’s Lot
Wydawnictwo Prószyński i s-ka , 528 stron
Horror
Ocena książki: 9/10 bardzo dobra
''Miasteczko Salem" to już moje kolejne zetknięcie się z autorstwem pana Kinga. O książce słyszałam same dobre opinie. Ponoć, kto raz ją przeczytał, wciąż do niej wracał. Niewątpliwie ze mną też tak będzie.
Autor przedstawia nam ciche i zapomniane przez Boga miasteczko Jeruzalem, potocznie nazywane Salem. Życie toczy się swoim własnym, niezachwianym rytmem. Nad miasteczkiem niczym '' król'' miasteczko góruje obarczony legendą dom Marsten'ów. Jego pierwszy właściciel, Hubie Marsten, przed laty zastrzelił swoją żonę, a następnie powiesił się w jednym z pokojów na górze. Od tego czasu budynek ten pozostał niezamieszkany i służył do ''straszenia'' nim dzieci. Ben Mears- mały chłopiec pragnący dołączyć do klubu rówieśników, postanowił ukraść z rezydencji jakiś fant. Zwabiony dziecięcą ciekawością, postanowił zajrzeć do pomieszczenia, w którym pierwotny właściciel domu popełnił samobójstwo. To, co ujrzał w środku prześladować go będzie do końca życia. Kilkanaście lat później, dorosły już Ben postanawia wrócić do miasteczka po tragicznej śmierci swojej żony. Poznaje Susan Norton, w której się zakochuje, lecz koszmar z lat dziecięcych wciąż kieruje jego wzrok ku domowi Marstensów. W tym czasie wprowadzają się do niego tajemniczy mieszkańcy- dystyngowany pan Straker i wspólnik, pan Barlow, którzy zamierzają otworzyć w miasteczku sklep z antykami. Wkrótce w Salem zaczynają ginąć ludzie...
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to najlepszy horror jaki w życiu czytałam. Cały czas trzymała mnie w napięciu i wręcz bałam się ją odłożyć. Fabuła jest bardzo rozbudowana. Autor poświęca dużo czasu na opisywanie jednostajnej egzystencji mieszkańców oraz ich wadach. To miasto praktycznie umarło. Nie dzieje się w nim nic oprócz romansów, zdrad, alkoholizmu, plotek. Tak jak powiedział szeryf, to miasto zginęło ponad dwadzieścia lat przed pojawieniem się w miasteczku wampirów. Tu trzeba powiedzieć kilka słów na temat tych krwiożerczych bestii. W przeciwieństwie do innych książek o tej tematyce, które do tej pory przeczytałam, istoty te są przerażające, żądne krwi i śmierci. King w pewniej sposób podtrzymuje stereotypy dotyczące tych zjaw. Zabija się je dzięki wbiciu kołka w serce, wody święconej i krucyfiksu. Nie ma w nich żadnych uczuć ani miłości. Autor wręcz po mistrzowsku wywołuje strach w sercach czytelników. Atmosfera, w jaką nas wprowadza powoduje, że lektura ta w nocy gwarantuje dreszcze na karku. Styl powieści jest wręcz bezprecedensowy.
Książkę polecam ludziom o naprawdę mocnych nerwach. Z całą pewnością zgadzam się ze stwierdzeniem ze stroby tytułowej : '' Ta książka nie powoduje strachu. Ona wywołuje przerażenie." Bez wątpienia jedna z najlepszych i najbardziej przerażających powieści Stephena Kinga, która z pewnością na długo zapadnie w sercu czytelnika.