sobota, 27 października 2012

Cassandra Clare - "Mechaniczny Książę"

Mechaniczny Książę - Cassandra ClareMyślę, że każdy z nas posiada książkę, do której musi zrobić "drugie podejście". Dla mnie takim utworem była pierwsza część cyklu "Piekielnych Maszyn", mianowicie "Mechaniczny Anioł". o tej lekturze czułam swego rodzaju niedosyt. Jednak kiedy powróciłam do tego utworu po pół rocznej przerwie, książka natychmiast trafiła na zaszczytną  półeczką "ulubionych". Od razu po jej powtórnym zakończeniu chwyciłam za "Mechanicznego księcia", tym razem bez zawahania.

Londyn - miasto, do którego chyba większość z nas chciałaby się udać, w wiktoriańskiej Anglii - "przedsionek piekła".  W tym właśnie mieście toczą się dalsze losy Tessy, która po dramatycznych wydarzeniach ostatnich dni znalazła spokojne, bezpieczne miejsce w Instytucie. Jednak była to cisza przed burzą. Już wkrótce bowiem swoje plany przejęcia Instytutu Benedict Lightwood, który spiskuje z Clave, by odsunąć Charlotte od kierowania londyńskim schronieniem Nefilim. Tessa wraz z Willem i Jemem muszą zdemaskować intrygę Mistrza. Dziewczyna zaczyna także zdawać sobie sprawę, że Jem jest coraz bliższy jej sercu. Właśnie w tym czasie mur Willa zaczyna powoli rozpadać się na kawałki. Tessa odkrywa, że miłość wcale nie jest taka łatwa, a poprzez manipulowanie uczuciami innych, może dojść do tragedii.

Historia Tessy zawładnęło moimi myślami na dobre. Akcja toczy się niezwykle szybko, przez co ani na moment nie miałam ochoty odłożyć tej książki. Z każdym nowym rozdziałem dopisywałam kolejne punkty do mojej listy "za co kocham Cassandre Clare". Autorka torpeduje nas niesamowitymi zwrotami akcji, które za każdym razem zaskakiwały mnie równie mocno. Jedyna, drobna skaza, jakiej się dopatrzyłam to niezmienność fabuły. Zagubiona dziewczyna (Tessa- Clary), poznaje chłopaka (Will-Jace), który ratuje jej życie. Ale na horyzoncie znajduje się drugi, zakochany w niej po uszy (Jem-Simon) przyjaciel, mający problemy. Dziewczyna nie wiem, którego wybrać, jednak kieruje się dobrem wyższym. Brzmi znajomo? Bo dla mnie bardzo. "Piekielne maszyny",  jeśli chodzi o wątek romansu, niezmiernie przypominają "Dary Anioła". Za to autorka wynagrodziła nam to w 100% poprzez pozostałe wątki, oryginalnych bohaterów i wydarzenia. 

Jeśli już wspominam o bohaterach, to muszę zaznaczyć, iż są tak samo świetnie wykreowani, jak w innych utworach Clare. Uwielbiam, kiedy mogę się bez problemy wcielić w daną postać, dzielić jej uczucia, myśli. Paleta osobowości zachwyca za każdym razem tak samo mocno. Każda osoba ma swoją własną, złożoną historię, która niezwykle wzrusza. 

Styl i język, jakiego używa Clare jest taki, jak zwykle. Pełen lekkości, swobody, zabawy słowem, ale także niejednokrotnie zaskakujący. Kilka metafor naprawdę wprawiło mnie w zdumienie i przywołało na twarz uśmiech. Tylko Cassandra Clare potrafi bowiem wpaść na pomysł i napisać, że "niebo otworzyło się niczym rozcięta butelka gorącej wody". 

"Mechaniczny książę" to książka napisana we wspaniały, niebanalny sposób. Cassandra Clare wykorzystała cały potencjał tego utworu, a ja jestem pewna, że w kolejnej części zrobi to ponownie. Autorka przeniosła nas we wspaniały świat, łączący w sobie fantastykę i rzeczywistość. Niezwykła fabuła, ciekawa, wartka akcja, doskonale wykreowani bohaterowie - to tylko kilka z miliona zalet tej książki, które mogłabym tu zapewne wymieniać bez końca. Jestem pewna, że historia Tessy, Willa i Jema wciągnie nie tylko fanów Cassandry Clare, ale dosłownie wszystkich, którzy chcą poznać coś wyróżniającego się z tłumu książek fantasy. Gorąco zachęcam wszystkich, do zapoznania się z tą pozycją!

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam niemal wszystko, co wyjdzie spod pióra Cassandry, więc mam nadzieję, że z tą książką będzie podobnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może zabrzmię okropnie, ale po okładce w ogóle mi się nie podoba ;) być może kiedyś się skuszę, ale raczej nie w najbliższej przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, zapewniam Cię, że Magowi zdarzały się o wiele gorsze okładkowe wpadki ;)

      Usuń
  3. Ta okładka wygląda o niebo lepiej niż poprzedniczki xD

    A książkę po prostu kocham. Nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się wreszcie zabrać za tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po następną część!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam rację Pinko, okładka od razu mnie odrzuca, ale kiedyś może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie ciągnie mnie wcale do tej książki i raczej ją sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie wiem dlaczego, ale jakoś zupełnie mnie nie ciągnie do tej książki i pewnie jej nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam tę trylogię! :D Z niecierpliwością czekam na ostatni już tom, a później mam zamiar się zabrać za "Dary anioła" :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam tę część, jest o niebo lepsza od jedynki! Czekam na ostatni tom z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż można powiedzieć - Cassandra Clare jest tylko jedna i niesamowita:) I już nawet nie przeszkadzają mi te okrpne okładki, kiedy amerykańskie są świetne...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% :)

      Usuń

Drogi Czytelniku!
Jestem Ci naprawdę wdzięczna za Twój komentarz oraz za to, że czytasz mojego bloga. Będzie mi bardzo miło, jeżeli tutaj jeszcze powrócisz ;) Twoją opinię z pewnością przeczytam i w miarę możliwości na nią odpowiem.
Pozdrawiam!