niedziela, 7 kwietnia 2013

Misja Ambasadora, Trudi Canavan

powiększenieDo znudzenia mogę powtarzać, że fantastyka jest moim ulubionym gatunkiem literackim. Tylko czytając takie utwory czuję się w pełni usatysfakcjonowana. Z twórczością Trudi Canavan pierwszy raz zetknęłam się jakieś 4 lata temu. Przez przypadek znalazłam jej książki w bibliotece, przyrzucone jakimiś gazetami (!). Zaczęło się od Kapłanki w bieli, która kompletnie mnie oczarowała. Później sięgałam po kolejne i kolejne książki tej genialnej, australijskiej pisarki. Fascynowało - i nadal fascynuje - mnie w jej sposobie kreowania świata przedstawionego wszystko. Jest ona jedną z nielicznych autorek, które potrafią mnie w pełni zadowolić. Przed każdą kolejną powieścią zastanawiałam się, czy jest w stanie wymyślić coś, czym mnie zaskoczy. Za każdym razem przekonywałam się, że tak. Można powiedzieć, że to właśnie przy tej pani dojrzewałam czytelniczo, poznawałam wciąż nowe kraje, obyczaje, które na długo pozostają w mojej pamięci. A jak jest z Trylogią Zdrajcy

Trylogia Zdrajcy opowiada o Lorkinie, który jest synem Sonei, Czarnego Maga Gildii. Po ukończeniu studiów, zżerany nudą postanawia wyjechać na misję do Sachaki. Moja pierwsza myśl? Samobójca. Zwracając uwagę na wydarzenia, jakie działy się tam 20 lat wcześniej oraz jego korzenie, nie ryzykowałabym tak bardzo. Matka szaleje, ale nie ma wyboru. Musi zgodzić się na wyjazd. Kiedy dostaje informację, o zaginięciu Lorkina z możliwością porwania, sami możemy się domyśleć, co przeżywa. Mając zakaz wychodzenia z Gildii nie może nic zrobić. W dodatku w mieście nie dzieje się najlepiej. Kwitnie handel nilem, który zatruwa całe społeczeństwo. Co w takiej sytuacji zrobi Sonea? Czy Lorkin wyjdzie cało z opresji? 

Tak jak poprzednie książki autorki, tak i tą przeczytałam jednym tchem. Z każdą kolejną stroną pojawiało się w mojej głowie coraz więcej pytań. Trzeba przyznać, iż Trudi Canavan jest mistrzynią trzymania w napięciu. Za każdym razem, kiedy działy się najciekawsze momenty, urywała wątek i przechodziła do następnego rozdziału. Przy tym, każdy był z punktu widzenia innego bohatera. Taka wieloosobowa narracja jest już chyba znakiem rozpoznawczym autorki. Jak zwykle przejścia są idealnie wyważone, a cała powieść napisana miłym, lekkim stylem. No i oczywiście w całym utworze panuje niezwykły klimat - tajemniczości, wszędzie czają się sekrety i spiski, a niebezpieczeństwo może nas spotkać tuż za rogiem. Czasami najlepszy przyjaciel, może się okazać najgorszym wrogiem...

W świecie stworzonym przez Canavan wszystko układa się w logiczną całość. Od początku  utworu poznajemy nowe postaci, z pozoru zupełnie przypadkowe. Na koniec okazuje się, jak zawsze zresztą, że były one ze sobą ściśle powiązanie. Takie i inne 'niespodzianki' pisarka stawiała na mojej drodze przez cały czas. 

Podziwiam autorkę za sposób, w jakie wykreowała bohaterów. Mimo, że niektórzy pojawiają się na zaledwie kilka scen, ich obraz zapisuje się na trwałe w naszej pamięci. Potrafiłam się wczuć w sytuację każdej z postaci, co jest kolejnym pozytywnym aspektem Misji Ambasadora

Misję Ambasadora, tak jak wszystkie inne książki Canavan, mogę polecić z czystym sumieniem każdemu. Przed tą serią jednak polecałabym zapoznać się z Trylogią Czarnego Maga. Dzięki temu zyskacie pełny obraz historii, toczącej się w Trylogii Zdrajcy. Książek o magii i magach było już wiele, jednak nie sądzę, żebyście gdziekolwiek indziej znaleźli tak fascynującą przygodę, jaką ja odnalazłam w książkach ukochanej Canavan. Serdecznie polecam, a sama czekam, kiedy tylko II tom trylogii znajdzie się na mojej półce.

Książka przeczytana w ramach akcji: Czytam fantastykę oraz Z półki 2013

10 komentarzy:

  1. Rozumiem Twój zachwyt i wcale mu się nie dziwię, bo ja sama uwielbiam twórczość Trudi Canavan i piszę to po przeczytaniu jedynie Trylogii Czarnego Maga. :) Na półce mam dwie pierwsze części Trylogii Zdrajcy, trzeciej jeszcze nie zakupiłam, ale nie spieszę się z tym, bo nie zaczęłam czytać nawet Misji Ambasadora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam w planach kupienie pozostałych części i to jak najszybciej. Niestety mam strasznie długą listę 'must have' ;<

      Usuń
  2. Dużo dobrego słyszałam o tej trylogii. Mam na nią ogromną ochotę. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Już 16 kwietnia Wydumamy Brednie! Wszystkich miłośników książek zapraszamy do odwiedzenia
    naszej strony www.wydumanebrednie.pl. Przenieście się z nami do świata literatury. Poznajcie
    opinie innych na temat Waszych ulubionych książek i wypowiedzcie się sami. Bądźcie na bieżąco z
    wydarzeniami literackimi! Niech facebook nie będzie jedyną książką, którą czytacie! Znajdźcie czas dla
    książek!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyka jest po prostu świetna i już. :)
    Książek Canavan nie czytałam, bo ich okładki wydają mi się straszne, ale skoro piszesz, że treść zaskakuje, to może, może kiedyś się przemogę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nigdy nie pomyślałam, że okładki utworów Canavan mogą odstraszyć! Jak dla mnie są idealne i w pełni oddają wnętrze książek :)

      Usuń
  5. Dziękuję za podesłanie linka do recenzji,
    została dodana do wyzwania.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej :) Nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!
Jestem Ci naprawdę wdzięczna za Twój komentarz oraz za to, że czytasz mojego bloga. Będzie mi bardzo miło, jeżeli tutaj jeszcze powrócisz ;) Twoją opinię z pewnością przeczytam i w miarę możliwości na nią odpowiem.
Pozdrawiam!