środa, 16 maja 2012

Mary Jane Beaufrand - "Primavera"


Primavera - Mary Jane Beaufrand
Zaczynając debiutujący utwór Mary Jane Beaufrand pod tytułem "Primavera" miałam mieszane uczucia. Po kilkustronicowym prologu rzuciłam książkę w kąt, gdyż uznałam, iż zupełnie mnie nie zainteresuje. Jednak jak dla każdej innej lektury, również i dla "Primavery" przyszła wiosna. Gdy chwyciłam za utwór po raz drugi, wprost nie mogłam się od niego odciągnąć. 

Główną bohaterką utworu, a zarazem narratorką jest Flora, a właściwie Lorenza Pazzi. Mimo iż jest najmłodszą córkę wywodzącą się z tego znamienitego rodu, w swym domu rodzinnym traktowana jest jak zwykła posługaczka. Została ona odrzucona przez matkę oraz siostrę, które myślą jedynie o władzy i swej urodzie, oraz przez ojca, który pragnie jedynie powiększyć swój majątek. Dziewczyna znajduje pocieszenie jedynie u swej nonny, która się nią opiekuje od urodzenia, swego nowego przyjaciela Emilio oraz brata -Andrea. Mimo troskliwej opieki, nic nie zdoła jej uratować przed nadchodzącą krwawą maskaradą...

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy podczas czytania utworu to z pewnością klimat. Przebiegając przez stronice "Primavery" można było poczuć atmosferę tego miejsca i z łatwością wyobrazić sobie uroki Florencji. Mary Jane Beaufrand ukazała niesamowitą przestrzeń, która urzeka swym urokiem, jednak pod tą maską kryją się stalowe zasady, jak rzekł Ulpian - "Dura lex, sed lex". W tym mieście karane jest wszystko. Kobiety za męskie przebranie czeka ścięcie nosa, złodzieje tracą jedną dłoń. A co dzieje się ze zdrajcami? To najokrutniejsza kara, z jaką kiedykolwiek się spotkałam... 


Autorka stworzyła tu niezwykły obraz bohaterów. Oczywiście najlepiej wykreowaną postacią jest tu Flora. Jej postać jest dynamiczna, pełna przeżyć, z głębią.  Śledząc z zapałem opowieść dziewczyny, z każdym kolejnym zdaniem byłam coraz bardziej pogrążona w lekturze. Historia Flory całkowicie mnie urzekła. Czytając o okropnościach, jakie przeżyła i ogromnej stracie rodziny, łzy same spadały mi na stronice utworu. 


Język, jakim posługuje się autorka jest prosty, ale ukształtowany na wzór renesansowej Florencji, co nadaje charakter utworowi. Dodatkowy plus to to, że możemy się podszkolić włoskiego czytając utwór, a także ze słowniczka, który jest umieszczony na końcu książki.  


W całym utworze czuć ogromny smutek minionych, bądź też nadchodzących zdarzeń. Szczególnie mało jest scen radosnych, lecz kiedy już nadchodzą, odmieniają bieg wydarzeń. Geneza imienia Flory związana jest z historią bogini Chloris. Skazana ona została przez Dianę na wieczną ucieczkę przed bogiem wiatru zachodniego, Zefirem. Była to kara za pychę jej matki. Tak samo uciekać musiała Flora, aby nie spotkała jej śmierć. Opowieść, opowiedziana przez nonnę często jest przywoływana w utworze. Flora jest świadoma ogromnego podobieństwa, jakie łączy ją z boginią, i także postanawia przeciwstawić się swoim wrogom. 

Tu nasunął mi się bardzo ważny morał, który wynika z tej powieści. Zarówno Chloris jak i Flora płaciły wysoką cenę, za błędy swoich rodziców.  Utwór jest przestrogą dla innych, aby pamiętali, że chciwość i żądza władzy nie pomagają. Na szczęście Flora pamiętała, iż po każdej zimie, nawet tej najsroższej i wydawałoby się, wiecznej, nadchodzi primavera, z włoskiego wiosna. Zachęcam do przeczytania tego utworu wszystkim, którzy pragną poznać jakże smutną historię Flory, jednak zakończoną happy endem. Autorka stworzyła wspaniały, magiczny świat, który każdego wciągnie bez reszty. 

13 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba muszę baczniej rozejrzeć się za tą książką :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze skojarzenie - woda do picia:) Oj chyba sięgnę po nią - po książkę rzecz jasna :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet wydaje się interesująca ta książka. Może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna recenzja, zachęca do przeczytania książki :) Kto wie może się nawet skuszę :)
    Zapraszam do siebie :) Dopiero się rozkręcam więc proszę o wyrozumiałość :) Liczę na komentarz http://book-z-wami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Też tak czasami mam, zacznę czytać i mi się nie spodoba, potem wrócę i nie mogę się oderwać :)Jednak na tę książkę się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka na pewno przyciąga wzrok, ale i treść mnie zaciekawiła. Byłam we Florencji jakiś czas temu i przyznam, że z chęcią przeczytałabym książkę, której akcja rozgrywa się w tym właśnie mieście, dlatego rozejrzę się w najbliższym czasie za "Primaverą" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam na konkurs : http://wiedzminka-ciri.blogspot.com/2012/05/konkurs-kto-chetny.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Książki nie czytałam ale na pewno po nią sięgnę przy najbliższej okazji.Twoja recenzja zachęciła mnie do przeczytania tej książki.Dodałam się do obserwowanych ponieważ bardzo podoba mi się Twój język i styl pisania recenzji.Jeśli chcesz dodać się do obserwowanych u mnie będzie mi bardzo miło.Serdecznie zapraszam na:
    www.in-world-book.blogspot.com
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejną recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka specyficzna, raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzeba pamiętać,że książka ta nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. Amerykanie mają bardzo nonszalanckie podejście do historii Europy, ale rzeczywiście książka lekka i dobrze się to czyta. Warto potem jednak wyprostować swoją wiedzę i poczytać o spisku Pazzich oraz sprawdzić kim była Simonetta Vespucci.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!
Jestem Ci naprawdę wdzięczna za Twój komentarz oraz za to, że czytasz mojego bloga. Będzie mi bardzo miło, jeżeli tutaj jeszcze powrócisz ;) Twoją opinię z pewnością przeczytam i w miarę możliwości na nią odpowiem.
Pozdrawiam!